Posty

Wyświetlam posty z etykietą vintage

Felix Felicis

Obraz
graphics CC0 [szczęśliwe szczęście] Liquid Luck pewny siebie – lekkomyślny – z zawrotem głowy nie spocznę na arktycznym kamieniu w świecie surowego prawa – i podstępu gdzie nie ma czarów wzoru szkła znad parnego wiersza nie pragnę – być Brudnym Harrym raczej to Harry Potter mój pokój to mikstura poezji clou wykwintnego aromatu korzeń asfodelu zapożyczony z Ginsberga Allena który marzy nagi w obliczu braku zuchwałej elektryczności o ludzkiej więzi – z magii szeptu niczym zalotna amortencja eliksir Meropy Gaund lecz – w czułym zapachu Ginny Weasley pieszczącej rudopłomiennym włosem do czoła mego wdzięku ta woń świeżo skoszonej trawy – nowego pergaminu wykwitła z drzewca rączki miotły słodkawy – zapach tarty kajmakowej i – jeszcze polnych kwiatów wyśniona aviotechnika organoleptycznych lotów nie będzie mnie dalej zwodzić nie będzie stroszyć skrzydeł ten grzeszny eli...

Szkic w okamgnieniu wyobraźni

Obraz
graphics CC0 z czerwonych cegieł famuły na Księżym Młynie tak kiedyś funkcjonował świat? z kuchni do spiżarni prosto przez wąskie drzwi pod obrazkiem Scheiblera na jego przerzedzonych bokobrodach osiadało heliocentryczne słońce wpadające przez lufcik otwarty na oścież na fasadę fabryki i ceglany parkan wewnątrz obskurnej pakamery turpiczny zapach stęchlizny w skrzynkach słoiki smalec ze skwarkami kamionki pełne owoców i warzyw ubodzy kmiecie rewirów napływowi parobkowie i wyrobnicy majstrowie – salowi – rodziny wielodzietne popalający machorkę ojcowie we flanelowych koszulach czatujący na rogatkach zobaczysz tu wesołe miasteczko dzieci grające w klasy i berka marzące o wyimaginowanych awansach na obłych królów bawełny: cukrowa wata!… więc w nogi! bo matka wygna po wodę – do studni siurków zbereźne docinki przy karuzeli cycata sąsiadka wylewa brudy do ulicznego rynsztoka po nocnym rollercoaster z operatorem lunaparkowej kolejki — maj 2019 autor: Tomasz ...

Hommage Inki

Obraz
graphics CC0 [w przypływie współczesnym wiary dla pięknej nadziei młodości] wolałaś się nie [zadurzać] wybrałaś miłość „Francuza” choć nigdy cię nie widziałem mój wiersz splótł się z twoim ciałem jesteś jak żona Cezara każdy chce twego ciała lecz ty sama przecież – wiesz że jesteś muzą „podejrzeń” – a jednak wziąłem cię czarem Wiednia to było takie proste czułe – łagodne – miłosne walcem nad modrym Dunajem powabem Mozarta i Haydna równością formy i treści symfonią co jest nienaganna dotarłem do twoich dreszczy z Katedry Świętego Stefana w uzd geometrii gotyku rwały się żądne usta pod aksamitem dotyku a oczy modre jak barok skrzyły tu pod ratuszem księżycem srebrzystą czarą i wielką gwiazdą wzruszeń w formie klasycznej sonaty poddałaś się zmiennym tematom a dalej była repryza powtórka tematów – w te lato gdy w parku wiedeńskim Prater jarałaś szalone cannabis walcem skusiłem cię – Inko znad słynnej opery głos wabił samego Placido Domingo — autor: Tomasz Kucina 

Niedosyt klasy i jakości

Obraz
graphics CC0 czym opisać niedosyt? niedosyt klasy i jakości… to kurtuazja i maniery? poziom dandysa? monokl przymocowany do wizytki co używa „szarych małych komórek” Herculesa Poirot… snobizm mozołu czy świat należy do arystokratów? reguła ratio – wygraża z sił nadprzyrodzonych? eksponat do gablotki kobieta do grandiflorum pierwsze jest podziwiane drugie jest podziwiane i pachnie mozolny blichtr z Beau Brummell’a czy Oscara Wilde’a alibi to triolet ABaAabAB tak ślicznie potrafił Mickiewicz i jeszcze Tomasz Zan… cóż – boli niedosyt dzieła… antropologia kultury przekracza etniczne granice zasieki smaku – dobrego wychowania stronniczość … i własna konstruktywna buta — autor: Tomasz Kucina

Siostra Leukozji

Obraz
graphics CC0 Widziałem te wyspy siedziałaś na łące śpiewałaś Złożony z porozrzucanych kości które same wyszły na brzeg Moja Agalope jestem twoim Trytonem gnaty moje są trudem wyzutym z odmętu oceanu Jak zapach jodu co myśli jak ryba przez skórę ze złotej łuski Manuskrypt w butelce z rozbitego statku od kropli miłości artefakt czerwonego inkaustu Między Skyllą a Charybdą na pograniczu życia i śmierci odczuwałem swój strach subsoniczny lęk zakotwiczony w kryzie kuszącego głosu W pałacach z piany wędrowałem do ciebie pokątnymi korytarzami obnażonego miłością oceanu — napisano: kwiecień 2015 r. autor: Tomasz Kucina

Dajmonion

Obraz
graphics CC0 - O brzasku, na łące w źdźbłach się roztańczyły natchnienia i muzy, cudne suweniry. Dziś snułem po rosie tamburyn mnie czesał, zielone gazony w kwiecistych bukietach tuliły me stopy w słodkości dotyków i jakbym rytm uplótł z anielich kosmyków. Cichutko stąpając w zielonej histerii w szaleństwie zapachów nieznanej materii spostrzegłem jak wiatr wypłoszył dmuchawce, Wtem cień nieznany się przejrzał w sadzawce, i chyba zagrała na flecie Euterpe by uśpić w mej Duszy markotną rozterkę, A może w ukryciu przemknęła Kaliope nurzając w strumieniu wysmukłą swą stopę? Rusałek i syren kordony w jęk zwiodły, w skroplonych kinezach zmawiały mdłe modły, szpalery dziwożon zaczęły tu pławić, miraże, chimery, ułudy, deja vu. I coś tam zadęło z obłoku tumanów porwało w przestworza z mogilnych kurhanów drobiny fluidów astralnej istoty, a poblask bił od niej miedziany i złoty. Przemknęło z łun widmo jak w domu Usherów W mig ruczaj zawodził wśród łęgu kraterów i spięło gdzieś niebo i ...