Posty

Wyświetlam posty z etykietą Słowianie

S(ł)oviansky

Obraz
graphics CC0 - z przekrwionej pochwy schowaj miecz żaden po kądzieli brat twojej piersi swiekry i jątrwy ciebie mi zazdroszczą nikt nie ma takiej jak ja amuletem belemnitowym zwodzisz Peruna twe kabłączki skroniowe płanetnica -sznurki na chmury worki na grad ciebie mi zazdroszczą jeziorowe Mamuny obwisłe sutki plejad wołosożary a smoki Welesa w czasie upałów spółkują trujące nasienie zatruwa studnie i źródła jam twój Chors czuły oblubieniec żywię się łuną księżyca w Noc Kupały odstraszam wilkołaki z ukąszeń utopielic tobie wypraszam bogomilstwo. — autor: Tomasz Kucina

Topielice

Obraz
graphics CC0 tu kraj lechickich Słowian może ci go opowiem? nie tupać w ziemię na wiosnę urodzi lilię i sosnę po deszczu w marmurowych pałacach rosy oddech dudni w popiersiach hipnozy stada białych łabędzi ziemia do wody pędzi brzemienna – z leśnych amuletów tam na brzegu księżyc w nowiu – tańce utopielic sfery chtoniczne jeziora tatarak – kalmus ajeru – zawoła świetlik rusałką Gopła tu każda wiedźma ćmi mokra jedzą bób – iskają – szyją buty blade cery – wianki z ruty żmija błotna co krok nowa nimfa wodna i nowa inna kałuża śpiew anieli – głowa próżna tańczą – piją soki z topielców tylu na głowie tylu na sercu w nurtach jezior śpią upici żaden Asgard – łańcuch fortów bobrów gardariki chcesz?… przybywaj… lecz strzeż się naszej mistyki —— autor: Tomasz Kucina

Wela - czyli Słowian zaświaty, a obok - nasza ziemia

Obraz
graphics CC0 - Kirowie – bogowie Drugiego Działu rozciągają – Welę – z małego punktu materii zaświaty rodzą kształt! Czarnogłów – i – Białoboga ustalają: strony. pory. i kierunki widać już środek boki oraz krawędzie dół i góra. wszelkie wektory. ze zwrotem i kursem rozciąga czar– Wela – jak guma na wierchy i przepaście strona wierchnia. to – Niwa wnet wyrastają szczyty. jako – Góry Białoboskie a niżej przepaście namaszczone – Nawiami cały mikrobiom zaświatów ożywa nagle po – Nawiach – mchem porasta – Ziemica welańska z – Otchłani – po – Piekło. pionowo. w dół a w poprzek i górę. aż po sam – Raj dwugłowa – Jaruna – w paszczach rozciąga – Welę na cztery strony: janmną. rujną. jesienną…i kostromną pobudzając cykle górotwórcze. skały zmienia w płynne żelazo to córka – Swąta i – Wspóry. czyli – Strąprzy rodzeństwo –Weli – to: układny zaczyn twórczy i porządek na skraju – Weli –włóczy się – Jesza – co dotknie zmienia w złoto to druga siostra. ubiera świat w barwy jesienni od –Raju –do...

Pszczoła

Obraz
graphics CC0 gdyby nie uczynna pszczoła na ramieniu Welesa świat nie miałby granic rozrastałby się nieustannie ogromna szujowata ziemia w płozach makrokosmosu lód i próżnia – piaski i kamienie zabrakłoby nieba może jedynie okryta płaszczem mgieł góra Świętowita praojca bogów i zielonych mórz konflikt Wołosa i Swaroga jego zwaśnionych synów ulepionych z cienia w kantonie łabędzia na morzu etnologów religii usłanych w światło i sól morskiej wody ziarenkiem piasku ciska na oślep byle jaki Swaróg kiełkuje ziemia od śliny Welesa pęcznieją wyplute lądy ach gdyby nie ów plan ta społeczna pszczoła co jest konsumentem poznalibyśmy wrogą nieskończoność my ludzie władcy rogatych kozłów rezydenci okrucieństwa oswojeni ze śmiercią – butą bożka piekieł a Bóg ten prawdziwy kijem wyznaczyłby granice naszego zepsutego świata — autor: Tomasz Kucina

Ballada o upiornej słowiańskiej hamadriadzie

Obraz
graphics CC0 - Ballada romantyczna z cechami dekadencji Ochechula  pędzi przez las rozkapryszona furiatka zaszumiał ruczaj, rozkoszna sonorystyka fatalistyczna, szalona; biegnie po kuźni drozdów, kruszy skorupy  ślimaków las poci się w galopie  Polkoni czermień błotna bieli na torfowisku; parzą komysze paproci w lepkiej sieci pajęczyn przemknęła; z łopianów jej zapach seledynowe włosy, blada cera, malaryczny popęd słowiański sukkubus ; najwredniejsza z  Bogiń , rechocząc złośliwie pozdrawia dziksze  Dziwożony ; strugają dzidy w czerwonych czapeczkach z wilczych jagód, z gałązką  aquilinum wunderkamery  szkieletów w gabinecie osobliwości lasu; prastare drzewa dziwolągi wymoszczone unerwionymi liśćmi Ochechula  buzuje promieniuje szyderstwem spłoszywszy  żółtoczarnego   samca wilgi przypadkiem spotyka urodziwą nadobną  Dziewczynę podła zazdrość: młoda, piękna; krew pieni chlorofil formułki czci ta  kamena ceni władz...