Posty

Wyświetlam posty z etykietą sarkazm

Prawie heksametrem o leniwym natchnieniu

Obraz
graphics CC0 Świadomie grzeszymy lenistwem bo przecież wygoda jest słodka Tu rzekłbym że wszystko co grzeszne przenika od rdzenia – od środka Bywałem pod ślepiem cyklonu spotkałem tam ciszę i fiskus Mieniłem  się barwą orientu odmienną – mahonie z półmisków Spływały po moich ustach – jak madras herbata plus mleko Lecz wolę się byczyć w Mumbaju – i niech mnie mianują – poetą Torpedy z kłębiastych cirrusów serfują pod żaglem błękitów Płynący na wietrze żaglowiec – ty dmuchaj w poezji garnitur Czerwone od rymów masz uszy – powoi kwieciste dywany Rytmiczny heksametr piętrowy językiem marathi – śpiewamy Leniwą emocją wachlarzy różowej powieki zamętem Ździebełkiem słomianej łodyżki – ubranej w Mumbaju zaklęcie Świadectwem błogości jest wolność utkana w cejlońskie szafiry Gdy streszczą więź duszy przeźroczem – melodie jak słów paneg...

Zmiennocharakterny [skumulowany abstrakcyjny epigram autokrytyczny]

Obraz
graphics CC0 in the programming language: →start obudził się, otworzył oczy, senną marą wyczerpany wyrwany z kontekstu, jawą opętany zadżumiony suchością kranu powyrywał nogi z fortepianu czułe słówka – cedził, bułkę przez bibułkę narcyzmem zaraził w zegarze kukułkę laleczka, całuśnik, czterolistna koniczynka, serduszko paluszkiem stuknął w filiżanki uszko znowu wrzeszczy, jego styl jest wulgarny biały język, pod okiem podkowy nagle – stał się taki, ostrożyletkowy… pieni piana, ust kąciki naderwane, żuchwa skowyczy urwał się jak buldog ze smyczy emanuje ciepłem, przytulił do kwiatka urosły mu skrzydła, oczko puścił w rosole… usta milczą, dusza śpiewa – erosik, amorek główkę położył na łonie, zawstydził nagością ujęty, zaskoczony zapachu względnością furiat, wariat, hipokryta! złowieszcza kometa, zboczona orbita? cham bez wstydu, ordynarny konstruktywny łuk triumfalny, adrenalin wzburzycielu jakich w świecie nie ma wielu! zrobił grzecznie siusiu przywarty do sutka – zakosztował ml...

Makak w zoo

Obraz
graphic CC0 [sarkazm – na bezbożnika] moja małpka mieszka we mnie prowokuje od środka puszcza bąbelki nosem śmiejąc w głos ogląda świat mądrymi oczkami serce urzeczonej istotki bije ciut szybciej w płynach z formaliny w papainach ustroju trawię małpie białko pokarmowym przewodem splendor ewolucji sumienny brak logiki awans w makaka policzonego niepoliczalni – w przemianie materii na jedno wychodzi to rola instynktu nagnioty pośladków gdyż brakło małpiego ogona pływamy w roztoczach wywalamy języki zapatrzeni w siebie z odchodów – i metafory będzie jeszcze gorzej zaczniemy gadać wierszem staniemy na nogi w następstwie człekokształtu — autor: Tomasz Kucina

Koperkowy róż

Obraz
graphics CC0 Julka zbiera po drucie. wola w niewoli łączności dwukierunkowej na dodatek spóźnionej bo stacjonarnej. dzwoni Dzidka. kolejny przepis na życie. Julka w stresie. słyszy że przywiązana do domu jak locha do koryta. przybiera na wadze deliberując kolor gumigutowy po blodpuddingu z borówkami. więc sraczka w odcieniu ciemnej acz częściowo transparentnej musztardy. Dzidka dzwoni ze Szwecji. opowiada z pietyzmem:  swój drewniany domek pomalowała modną czerwienią z Falun. pod rdzawym domkiem w ogródku posadziła balearskie bukszpany a ich szarozielone liście lecz bliższe xanadu są śliczne jak oliwin w pierścionku zaręczynowym podpierdzielonym przez kochanka. w zasadzie wolność racji. na prawie- to naturalizowana Szwedka. pan Lindgren miejscowy jubiler z uporem maniaka twierdzi… iż peridot jest bazowym kolorem drogich oliwinów. za to nieślubna córka Dzidki uwielbia kredki Crayola. różowomagentowy razzmatazz ulubioną kredką małej Kaysy. poirytowana matka… labiedzi… że to abe...