Posty

Sen nocy letniej Sundarbanów

Grafika
graphics CC0 -- dziś przyśnił mi się bengalski oryl zapyziały skośnooki biedak z kawałkiem kija czy wiosła w dłoni wśród bandy wąsiastych daaku  – przemytników soli płynął po rzece pełnej krokodyli pod kościstą banderą gdy nagle: zachód słońca podświetlił srebrne ryby w strumieniu gdzieś daleko na lazurowej wysepce tygrys bengalski wystrzelił białym kłem z labiryntu dżungli zaciągnął w krzaki rogatego gaura i zagrzebał w liściach. wyspy piaszczyste poprzecinane licznymi kanałami w meandrach rwących potoków… świat to jawnie antytetyczny. żółw batagur zagląda ci w oczy… lasy tu tarczą przeciw huraganom zatrzymują cyklony na wielkich drzewach keora piasek przesuwa klepsydry tworząc nowe mikro-kontynenty uczynny żeglarz dobija do brzegu mętnej rzeki odgarnia kosturem gęste zarośla… żołny. tkacze i perkołyski… skrzeczą na alarm! gniazd pilnują w komyszach namorzynowych lasów nasz flisak klnie w sundarbany w mięsistym dialekcie chwytając macek mangrowej dżungli pod jedną z lian podszy

Panora

Grafika
graphics CC0 -- przykładowy poeto z epoki  bombikolowych  hologramów: opisuj świat na niebiesko choć niebo nad nami przybiera w kolory sepii promienne cząstki na skróconej fali ożyją w kobalcie firmamentów patrz w kosmos – lazurów kalibruj obrazy oto liryczność zachłanna twoich skośnych oczu a ich katharsis duszy błękitów rozproszenie od lorda Rayleigha a choćbyś był jak Chińczyk z mandżurskim pejczem na plecach warkoczem komet zaplecionym na głowie idź w to indygo liryczne utleń blask słowa nicią opowiedz im chińską bajkę zabliźnisz czas niczym jedwab na dworze cesarza Huang Di odkryty nagle i przypadkowo w cesarskim ogrodzie o szafirowym poranku chińska cesarzowa Xi Lingshi opieką otoczy morwowe drzewa postrząsa z liści białe larwy ta jedna wpadnie do gorącej herbaty reinkarnując w przędzę jedwabnego derywatu odwieczna sumienna Leizu uchwyci w palce pałeczki- kuaizi wyciągając z naparu szlachetną nić poezji nawinie ją na szpulkę z chińskiej porcelany oto i twoje magiczne g

Orbitalne śmietniki

Grafika
graphics CC0 -- 2021 Odyseja kosmiczna – duch Arthura Charlesa Clarke'a powraca współczesny świat wydaje się absurdalny idąc ulicą zaczynasz sobie wyobrażać że  jakieś żelastwo za chwilę spadnie ci na głowę grupowa dynamika porusza wyobraźnię przestrzeń kosmiczna  to już ponad siedem i pół tysiąca ton śmieci Starlinki Spejs iksy nocne niebo w ruchu komercyjnym wszystko błyszczy  oferenci latających mikro i makro automatów uruchomiają przyciemnione modele swoich satelitów by astronomowie mogli dalej oglądać gwiazdy eutanazja kosmosu satelitarne potworki z Japonii  z handlowej floty okołoziemskiej wkrótce ulegać zechcą samodestrukcji miarą tradycji i technologii uzbrojone w katodę rurek nanowęglowych  wejdą w reakcje z polem magnetycznym ziemi i grawitacją   ostatecznie odpalając sobie kosmiczne SEPPUKU napędy pokładowe zgrabnie unikają kolizji CubeSaty i wiązki transponderów pasami van Allena czujniki optyczne monitorują przestrzeń oto wirtualna tożsamość wymykająca się spod kontro

Aksamit do kolacji

Grafika
graphics CC0 - gradacja mruży ciało księżnej bibelotów jej imitacja w odcieniu rzemiosła   efemeryda z retuszu i destylacji z wrażeń optycznych tu nie pomogą niebieskie kwiatki anemonu ustawione na stole jak katafalk   wszystko jest plasterkiem miodu zegar z kurantem wybija dwudziestą mimesis opada kroplą kruchej natury w złocienie i tapety w kilimy huculskie jacyś mężczyźni podróżują w jamistym oddechu a styl i otoczenie zieje w otchłań mahoniu makieta to epicka oderwana od marzeń w garderobie dizajnu lub werset gnomiczny uszyty z maksym i aforyzmów  od Skamandra lub z techno Cocktail Clubów kolejnych przygodnych kolesiów dopartych do ściany pod działaniem pulsarycznych stroboskopów spojrzenie od Zofii Stryjeńskiej powabne zalotne na gałce oka z wyoblonym kubizmem pod wysoki połysk spoglądam więc nieco senniej na wazon Furstenberga w kolorze écru a księżna tli się w zamian z inkrustacji z mosiądzu lub miedzi sumienie ma falliczne i płynne w kokilach pożądliwości  choć w kącie pod ró

Cybernetyczny abalietas

Grafika
graphics CC0 - poza czasem. w trybie czuwania na filtrze światła niebieskiego  trwa odcedzanie fotogenicznych komórek gorilla glass a... femme fatale za szybką macha mu wysokorozdzielczą łapką czego miałaby się lękać w strefie cyfrowych aglomeracji czuwa nad nią redukcja martwych stref wi-fi pilnuje zgrabnie by przysiadał chronicznie  na szklistych drutach superjonowych reakcji  ów gawron w polach indukcji światłowodowej na pulsujących skrzyżowaniach  hamuje za nią mentalnie na ABS'ach bez poślizgu wyświetla się w matrycach AMOLED'owych... i drażni słuch w porcie kontrolowanych audio-plików  oko jej love - titanium grey . jego - stalowe zasady barometr określa wtórne ciśnienia zdarzeń reaktywny pokrowiec pod efektem Halla łypie im LED'owo w automatyczne ślepia  codziennie i praktycznie – jako sensor e_dusz inaczej zabrakłoby im czasu na pit_STOP do stref bezpiecznych dotankowań – by nie dotarli w trybie biologicznym – trzydziestokrotnym ZOOM'ie   gdy pełna micro_p

Melancholia bis

Grafika
graphics CC0 - przywykli. życie to fraktal z Andy'ego Warhola / mój mistrz! a gdzie namalować Duszę Narodu ? wybudzić czas z onirycznych wizji co żyją wolą zbiorowych kontekstów jak u Malczewskiego. w mieście najlepsze bywa tylko ciało radosne otoczone kultem mruży ramiona z fetyszem metabolizmów i trawi w kwasach modne systemy uzurpacji. gruchają marakasy udając wuwuzele. szur szur. szast prast. i z bicza strzela kolejna epoka w transie już nie piaskowych i cichszych instrumentów. to „Melancholia bis” rodem z Malczewskiego. współczesne dzieci Saturna oparte o trójnożne sztalugi wypływają z niklowanych obrazów do industrialnej butelki. barycznej parapetówki. a wszędzie ruch i przesyt jednorazowych rekwizytów. choć nie powstańcy ale jeszcze kobiety przez chwilę. choć nie w kajdanach to zdecydowani na obcą niewolę. alegoryczne dzieci kwiaty . w gwałcie zbiorowym własnych interesów. w kułakach elektro skrzypce Harley'a Benton'a i litografie Marilyn. co z tego że lubią sta

Fosforowodór na Wenus

Grafika
graphics CC0 == studiując kieliszek  vermouth’u pomyślałem o chmurach siarkowych na  Wenus i nagle moja eksploatacja tej planety przybrała formę liryczną czas się cofa Elon Musk  znów ma randkę z  Grimes i planuje umrzeć na  Marsie a czas biegnie dalej do tyłu przesuwa się i wciska poza mój embrion Zygmunt Konieczny  uderza w klawisz pianina a „ Czarne Anioły”  wcielają się w  Ewę Demarczyk liryczny surrealizm w tym dziwnym entourage’u vermouth  przybiera w liczne pąki i rozkwita Da Vinci  ze ściany nie chce iść do szkoły ani nawet zostać człowiekiem renesansu teraz  Wenus  jest już całkiem blisko a bukiet smaków ucieka na tysiąc sześćset jej wulkanów zaczynam rozumieć że życie tam płynie na opak i „siarczy” słońce wschodzi na zachodzie a zachodzi od wschodu i przy kieliszku wina wewnątrz orbity ziemi dotyka naszej czułej  gwiazdy eureka! w radio krzyczą o biednych dwudziestu cząsteczkach fosforowodoru na miliard nad którymi będą się znęcać i obwiniać za ży