Posty

Orbitalne śmietniki

Obraz
graphics CC0 -- 2021 Odyseja kosmiczna – duch Arthura Charlesa Clarke'a powraca współczesny świat wydaje się absurdalny idąc ulicą zaczynasz sobie wyobrażać że  jakieś żelastwo za chwilę spadnie ci na głowę grupowa dynamika porusza wyobraźnię przestrzeń kosmiczna  to już ponad siedem i pół tysiąca ton śmieci Starlinki Spejs iksy nocne niebo w ruchu komercyjnym wszystko błyszczy  oferenci latających mikro i makro automatów uruchomiają przyciemnione modele swoich satelitów by astronomowie mogli dalej oglądać gwiazdy eutanazja kosmosu satelitarne potworki z Japonii  z handlowej floty okołoziemskiej wkrótce ulegać zechcą samodestrukcji miarą tradycji i technologii uzbrojone w katodę rurek nanowęglowych  wejdą w reakcje z polem magnetycznym ziemi i grawitacją   ostatecznie odpalając sobie kosmiczne SEPPUKU napędy pokładowe zgrabnie unikają kolizji CubeSaty i wiązki transponderów pasami van Allena czujniki optyczne monitorują przestrzeń oto wirtualna tożsam...

Aksamit do kolacji

Obraz
graphics CC0 gradacja mruży ciało księżnej bibelotów jej imitacja w odcieniu rzemiosła   efemeryda z retuszu i destylacji z wrażeń optycznych tu nie pomogą niebieskie kwiatki anemonu ustawione na stole jak katafalk   wszystko jest plasterkiem miodu zegar z kurantem wybija dwudziestą mimesis opada kroplą kruchej natury w złocienie i tapety w kilimy huculskie jacyś mężczyźni podróżują w jamistym oddechu a styl i otoczenie zieje w otchłań mahoniu makieta to epicka oderwana od marzeń w garderobie dizajnu lub werset gnomiczny uszyty z maksym i aforyzmów  od Skamandra lub z techno Cocktail Clubów kolejnych przygodnych kolesiów dopartych do ściany pod działaniem pulsarycznych stroboskopów spojrzenie od Zofii Stryjeńskiej powabne zalotne na gałce oka z wyoblonym kubizmem pod wysoki połysk spoglądam więc nieco senniej na wazon Furstenberga w kolorze écru a księżna tli się w zamian z inkrustacji z mosiądzu lub miedzi sumienie ma falliczne i płynne w kokilach pożądliwości ...

Cybernetyczny abalietas

Obraz
graphics CC0 - poza czasem. w trybie czuwania na filtrze światła niebieskiego  trwa odcedzanie fotogenicznych komórek gorilla glass a... femme fatale za szybką macha mu wysokorozdzielczą łapką czego miałaby się lękać w strefie cyfrowych aglomeracji czuwa nad nią redukcja martwych stref wi-fi pilnuje zgrabnie by przysiadał chronicznie  na szklistych drutach superjonowych reakcji  ów gawron w polach indukcji światłowodowej na pulsujących skrzyżowaniach  hamuje za nią mentalnie na ABS'ach bez poślizgu wyświetla się w matrycach AMOLED'owych... i drażni słuch w porcie kontrolowanych audio-plików  oko jej love - titanium grey. jego - stalowe zasady barometr określa wtórne ciśnienia zdarzeń reaktywny pokrowiec pod efektem Halla łypie im LED'owo w automatyczne ślepia  codziennie i praktycznie – jako sensor e_dusz inaczej zabrakłoby im czasu na pit_STOP do stref bezpiecznych dotankowań – by nie dotarli w trybie biologicznym – trzydziestokrotnym ZOOM'ie  gdy peł...

Melancholia bis

Obraz
graphics CC0 - przywykli. życie to fraktal z Andy'ego Warhola / mój mistrz! a gdzie namalować Duszę Narodu? wybudzić czas z onirycznych wizji co żyją wolą zbiorowych kontekstów jak u Malczewskiego. w mieście najlepsze bywa tylko ciało radosne otoczone kultem mruży ramiona z fetyszem metabolizmów i trawi w kwasach modne systemy uzurpacji. gruchają marakasy udając wuwuzele. szur szur. szast prast. i z bicza strzela kolejna epoka w transie już nie piaskowych i cichszych instrumentów. to „Melancholia bis” rodem z Malczewskiego. współczesne dzieci Saturna oparte o trójnożne sztalugi wypływają z niklowanych obrazów do industrialnej butelki. barycznej parapetówki. a wszędzie ruch i przesyt jednorazowych rekwizytów. choć nie powstańcy ale jeszcze kobiety przez chwilę. choć nie w kajdanach to zdecydowani na obcą niewolę. alegoryczne dzieci kwiaty. w gwałcie zbiorowym własnych interesów. w kułakach elektro skrzypce Harley'a Benton'a i litografie Marilyn. co z tego że lubią stare k...

Fosforowodór na Wenus

Obraz
graphics CC0 == studiując kieliszek  vermouth’u pomyślałem o chmurach siarkowych na  Wenus i nagle moja eksploatacja tej planety przybrała formę liryczną czas się cofa Elon Musk  znów ma randkę z  Grimes i planuje umrzeć na  Marsie a czas biegnie dalej do tyłu przesuwa się i wciska poza mój embrion Zygmunt Konieczny  uderza w klawisz pianina a „ Czarne Anioły”  wcielają się w  Ewę Demarczyk liryczny surrealizm w tym dziwnym entourage’u vermouth  przybiera w liczne pąki i rozkwita Da Vinci  ze ściany nie chce iść do szkoły ani nawet zostać człowiekiem renesansu teraz  Wenus  jest już całkiem blisko a bukiet smaków ucieka na tysiąc sześćset jej wulkanów zaczynam rozumieć że życie tam płynie na opak i „siarczy” słońce wschodzi na zachodzie a zachodzi od wschodu i przy kieliszku wina wewnątrz orbity ziemi dotyka naszej czułej  gwiazdy eureka! w radio krzyczą o biednych dwudziestu cząsteczkach...

Dumne posągi

Obraz
graphics CC0 - teraz wiem. ciężar żyje. wyrasta z gzymsów z kamiennych torsów i bazaltowych oczodołów. zaciężna masa z postumentów może ożyć gdzie zechce. dla przykładu jako rodzina wydostająca się wprost z dakarskiego wulkanu w Senegalu . ożywa z krateru afrykańsko-odrodzona aktywizuje posąg kobiety lub jej męża unoszącego ich latorośl na sztabie ramienia z cyzelowanego brązu. włókna cenotafów są zaczynem. strzegą prawdy. kształtują kurs i puls przykładowej epoki. w Myanmar ogromny posąg Buddy w pobliżu Świątyni wskazuje palcem na miasto Mong La . okryte niechlubną sławą. gdzie kwitnie prostytucja. handel prochami i gatunkami zagrożonych zwierząt. bóstwo wygraża. obraca kołem Dharmy. w Meksyku w Isla Mujeres i Canc ǘ n . multimilionerzy w płetwach i pod tlenem zaglądają aż na dno Morza Karaibskiego by odwiedzić posągi biednych anonimowych wieśniaków w zaskakujących pozach wtłoczonych przez Jason'a ...

Liryczni w czasach zarazy

Obraz
graphics CC0 – Życie w czasach zarazy. Obracam telebim do słońca, wszystko się może wydarzyć. Rzut plazmy. Zaćmienie na łączach. Odgrażam się chandrom i żalom. Hartuje się wredny zarazek, głośniki pulsują marazmem, kineskop wypala obrazy. Życie w regule rozkładu, choć trzeba dosięgać do marzeń... ile się można panoszyć? Żyjemy w czasach zarazy. Ukradkiem uchyla się okno, wachlując płucoskrzydłami, uznajmy, że pokój to morze, już płynie na fali firany. Wybiegam przez czasoprzestrzenie do tkanki sumiennych nawyków. Me ciało jedwabiem. Selenem. Przenika przez blask morganitów. Życie w regule rozkładu, choć trzeba dosięgać do marzeń... ile się można panoszyć? Żyjemy w czasach zarazy. Dusz smutek. Apatia. Znużenie. Uciekam pod górę z brokatu, ta rośnie i robi się duża, za oknem w zagonach lilaków. Kołyszą budynkiem rubieże. Wiatr zbliża do podstaw atomu, zarazek robi się cięższy. a świat unosi – za dronem. Życie w regule rozkładu, choć tr...