Posty

Wuuuff she - wolf

Obraz
graphics CC0 kobieta wyzwolona zakłada swoje  wadery i staje się nieprzemakalna od spodu - jak jej wilcze spodnio_buty. społeczna sylwetka podkreśla kształt epoki. szorstkie obcisłe spodium niczym wtórna skóra jeansem  wrasta się w gnat. codzienna podróż o poranku. karneol  w popiersiu. tania podróbka a oko w imitacji. lecz opium stadnej potrzeby sprowadza ją do matni w uzus  korpo_watahy . życie to głód. przyjmuje fazy księżyc anorektyczny przez szklaną taflę zagląda w dekolt z cicha pęk i trochę na niby. zaciężne zasady! w  korpo_spiżarce  - zapasy zawsze -  na   full . droga na skróty z kartotek organoleptycznych. wprawna. z opuszka i tipsa datuje systemy struktur gatunkowych napotykanych po drodze i zmierza do punktów wytyczonych z etiologii plików chóralnej populacji. śladowe zapachy. sygnały akustyczne.  jelenie  w  biuro_landzie . odczyniona. a innym razem - zdalna. za...

Gumojadom z glana Gośki

Obraz
graphics CC0 - gamonizer gbur (z) gazerni głaska gachów (z) gangsta głoski gość gospody gul gorzelni gęba gładka - gryps gazdowski gonzo grzywa gieroj gniady grabić gałganiarzy - głupców gorzką  Gośką  gardzą gady galanteria grzdyli - gzubów gafy gody (i) gadana garby genem (z) galapagos gęba gałgan - głos gardlany (w) getry (w) gacie galimatias! gębuj! - genez grębkiej gdery giaurów gnozę graką glajchaj gmeraj (z) gwintów głód giwery górnolotnyś gangster - gałgan gdyż gardłują glutenowcy gospodarzy grunt gna (w) gliny goździkowej główka gości (w) globulkowej garści (z) gin'em grzechotników gaz (z) gorzały grzebieniaste gzi gruczoły gad gadowi grozi (z) gały galeriański glejt gnykowy grupa grozi -  gnu gazeli gęgów gifów gestów gagów gargulcowych gargameli grono gamoniowych gaduł grafomanów geriatrycznych gruboskórnie (gdzież?) gustownie grzybiejacą guzdraninę (w) gumofilcach –  gnaj!  (w...

Palindromy - Zagon Bzu

Obraz
graphics CC0 -- (dziś poszerzam zakres palindromów) to bot – pic! I zarazi – w Eli rotator i lew – i zarazi – cip to bot to ćma! madam Ela cyca – Zaraza!, – a zaraz?, a cyc?, ale madam amć, ot! ale tu las!, korab, ot Ala – A lato?, barok? – salut Ela uskok a’la koks – Ela taki cel– leci kat, ale skok! Ala? – koksu!  akta mamuta bab w teczce TW – bab atu ma matka! graty won! łap Anielko a to sęp i p(ę)s o ta okleina – pał Nowy Targ! a kto to? Ko(sz)ta! Tok – samuraj i pop – popija rum As kota „T” – (sz)ok o to tka aj, a kto kotka oko w kajak? – o mamo! Omam o kajak w oko – a kto kotka? – ja! a… każe? Ani wina… udo im!, metraż, łoi nas anioł żartem miodu, a niw Ina e_żaka a ino kto luba?, tok owalny NOL poplony „n” law oko tabu, lot konia Igo rym układa, żel, a ten oko ogiera jako łajał, oka jare. Igo ok! One tależ- a dał kumy rogi asy łapał. Ja do bab yyy! Taki nagi zeza mam, a zez? Iga, Nika, tyyy babo? Daj! Łapa!– Łysa! za Kazika tokaj! Żart? – S.O.S układa N.I.P, ku...

Nietoperze z 5 Lynch Street

Obraz
graphics CC0 miasteczko Ingham udaje fikcyjne Gotham City wpatrzeni w niebo Aborygeni Warakamai za siódmą plantacją trzciny cukrowej wypatrują Batmana – to praca na akord – za miastem codziennie kolejny Korkoro podlega rytualnej skaryfikacji wytrawione plecy w numerologii nietoperza czerwone znamię hordy Ikelbara – wypalone żelazem na peryferiach szkaradne ssaki skręcają w boczne alejki gdzie Batman walczący ze zbirami rzucał ochłapy dzikim psom gerolo w blasku księżyca jak ćwiek cyberpunk'u ulice w fekaliach upaćkane żarłocznym zgryzem nietoperzy od skrzydeł uporczywy hałas i walki skrzydlatych crossoverów cykliczny cataclysm w czaszce upiornych ultradźwięków uderza w Queensland – jak gang czarnej ręki – *w 2020 roku - australijskie miasto Ingham opanowała liczna populacja nietoperzy autor: Tomasz Kucina

Art décoratif poem

Obraz
graphics CC0 ( funkcja poezji dekoratywnej) jeśli szukasz geniuszu precyzyjnego słowa musisz być trochę – art déco posiadać w duszy dyscyplinę przestrzeni to znaczy czuć w łonie ograniczenia geometryczne wyobraź sobie: twa funkcja słowa to zmechanizowana taśma produkcyjna ty – nowojorski Chrysler Building zerkasz z góry a stalowa i hybrydowa zbroja ornamentów – sięga obłoku nad hełmem iglica z nierdzewnej stali nirosta wieńczy wieżowiec a każde okno to biuro lub laboratorium tam pojedyncze słowo – niemal takie samo i patrzysz nim w automaty społeczne – popędów cywilizacji takim bądź – ze złoconego brązu czy hebanu – ze słoniowej kości przytwierdzony nitem do szklanych aglomeratów jak z komiksów Marvel’a – z uzbrojonej konstrukcji gdzie Spider–Man zarzuca sieci na miasto i drwi – z Kingpina kochaj słowa – bądź klasykiem  — autor: Tomasz Kucina

Narodziny Zbawiciela

Obraz
graphics CC0 rozporządził Cezar August  głosu zaliż nie oszczędzał by zrobiono spis ludności twierdził Flawiusz – w wszystkich miastach i okręgach podążają jegomoście do miast bliskich by się dać zapisać – w księgach do Judei do Betlejem idzie Józef z Nazaretu w piachu się odciska pięta – a Maryja jest brzemienna ale idą – nie naruszyć śmią dekretu do Betlejem doszli w końcu i pytali tu o nocleg nikt nie przyjął ale ale Tej Rodziny Świętej w domu traktowano zimno wrogo wysyłano – byle dalej w Żłóbku Dziecię Boże śliczne przyszło na świat po kryjomu nie wiedziałby nikt zapewne że nam Mesjasz się narodził gdyby nie sam Anioł Pański który z Nieba wieść – ogłosił usłyszeli ją pasterze co trzymali straż nad trzodą – rzekł tak Anioł do nich nocą: nie lękajcie się pastuszki. was spotyka Radość Wielka tam za miedzą za zakrętem jest Stajenka – nad nią gwiazda świeci piękna z góry prosto miga sobie a tam w Żłóbku wasz Zbawiciel – na was czeka do Anioła dołączyli jeszcze inni Cherubini...

Prawie heksametrem o leniwym natchnieniu

Obraz
graphics CC0 Świadomie grzeszymy lenistwem bo przecież wygoda jest słodka Tu rzekłbym że wszystko co grzeszne przenika od rdzenia – od środka Bywałem pod ślepiem cyklonu spotkałem tam ciszę i fiskus Mieniłem  się barwą orientu odmienną – mahonie z półmisków Spływały po moich ustach – jak madras herbata plus mleko Lecz wolę się byczyć w Mumbaju – i niech mnie mianują – poetą Torpedy z kłębiastych cirrusów serfują pod żaglem błękitów Płynący na wietrze żaglowiec – ty dmuchaj w poezji garnitur Czerwone od rymów masz uszy – powoi kwieciste dywany Rytmiczny heksametr piętrowy językiem marathi – śpiewamy Leniwą emocją wachlarzy różowej powieki zamętem Ździebełkiem słomianej łodyżki – ubranej w Mumbaju zaklęcie Świadectwem błogości jest wolność utkana w cejlońskie szafiry Gdy streszczą więź duszy przeźroczem – melodie jak słów paneg...