Kenia

Tomasz Kucina
Kenia-
---------- -------------------- ---------- ------------
Płynę malutką łódką dau
obrzeżem oceanu
wyblakłe żagle naburmuszył wiatr
i śmignął w kłak bananów
piaszczysta plaża nastroszyła garb
przylądkiem strzela w morze
tu spiętrza fala się na gwałt
uderza w palmy rożen

już suchą stopą badam ląd
przelotem grzmi marabut
z denata małpy wypatroszył tu
flaczane trzewi tabu
moskity nagle zatańczyły w takt
tamtamów głuchej nuty
i wściekłe roją się jak–trąd
z pawiana wnętrz wyprutych

pękata antylopa gnu
przygryza ruń sawanny
w jej kępkach brody widzę -jakiś dziób
bąkojad to jest–ranny
zachłannie,prędko wydziobuje z niej
skleszczone mdłe robactwo
i słychać gdzieś radosny trel
sam gepard chłapnął paszczą

strusie i słonie mizdrzą się
do siebie-na równiku-
Afryki oczy,widzą strach i głód
świadome strasznych przygód
Kenia jest ziemią dzikich szczepów, -co-
Dziką,morderczą żądzą
Zawodzą w bełkotliwy głos
i w buszu nago błądzą

gąbczasta baobabu toń
uwiła w ciszy gniazdo
wnet mamby atak–nagły,celny strzał
już ptaszek błyszczy z gwiazdą
spójrz-kolor zmienia kameleon, -jak-
masajka-rąb spódnicy
ta-musi się spodobać, -wszak –
Wódz–pragnie nałożnicy
-------------------------------------------

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

(18+) Bramante w Mediolanie

Inny

Wyobrażenie Buffalo

Wiedźmin

Nikt

Transport

Piotruś Pan

Dziewczyna z Gwatemali

Słoneczniki Van Gogha